Jakie są dopłaty do zakupu silosu zbożowego?
Młody rolnik otrzyma 60 proc. refundacji kosztów zakupu i montażu, a pozostali wnioskodawcy do 50 proc. kosztów kwalifikowanych.
Kwota wsparcia wyniesie maksymalnie:
– dla młodego rolnika – 60 000 zł,
– dla pozostałych wnioskodawców – 50 000 zł.
Dopłata obejmuje silos oraz wyposażenie w tym. żmijki, przenośniki itd. Wsparcie będzie wypłacone po zrealizowaniu całości przedsięwzięcia. Budowę trzeba ukończyć najpóźniej do 31 października 2024 roku.
Kto może ubiegać się o dopłaty do zakupu silosów?
O wsparcie może wystąpić rolnik będący osobą fizyczną, jeżeli:
– przyznano mu płatności bezpośrednie na rok 2022 r.
– jest właścicielem działki, na której będzie zamontowany silos
– ma nadany numer identyfikacyjny
Nabór wniosków rozpocznie się 5 czerwca do 5 lipca 2023 r. (Agencja ma 30 dni na odpowiedź od dnia złożenia) , Ministerstwo Rolnictwa szacuje, że z programu skorzysta około 4 tysięcy gospodarstw na kwotę 320 mln zł. Szczegóły https://www.gov.pl/web/arimr/wsparcie-na-budowe-silosow
Czy silos wymaga pozwolenia budowlanego ?
Silosy do 200t i 15m wysokości nie wymagają pozwolenia budowlanego, jedynie zgłoszenie budowlane. Do pobrania z naszej strony.
Ceny stali
Ze względu na gwałtowny wzrost cen stali jesteśmy zmuszeni do podwyżek. Cena blach ocynkowanych od początku roku wzrosła o około 100% !
Na tą chwilę ceny stali cały czas idzie do góry i do końca sezonu budowlanego nie ma szans, żeby to się zmieniło. Aktualnie mimo rekordowych cen, brak jest dostępności surowców. W związku z tym, że cena rośnie o około 0,5% na dobę huty celowo opóźniają dostawy, po to aby dostarczyć towar w wyższej cenie. Długofalowo tak wysokie ceny nie mają realnego uzasadnienia, gdyż na tą chwilę branża stalowa sprzedaje ilościowo około 80 % tego co przed pandemią. Popyt jest sztucznie wywołany przez zakupy na magazyn, w związku z rosnącymi cenami.

Dlaczego tak rosną ceny ?Wojna handlowa USA / Europa vs Chiny
Aktualnie mamy do czynienia z wojną handlową zapoczątkowaną przez Donalda Trumpa przez wprowadzenie ogromnych ceł na stal i inne produkty przemysłowe. W dobie pandemii duża część produkcji przemysłowej wróciła z Chin do Europy i USA. Do produkcji potrzebne są surowce, których największym dysponentem na świecie są Chińczycy. Chiny celowo nie uruchamiają hut oraz ograniczają wydobycie ( mimo , że mają wolne moce ) po to żeby produkcja przemysłowa nie mogła się rozwinąć w krajach Zachodu. Problem z surowcami jest tak wielki , że VW Września i wiele ogromnych zakładów wstrzymało produkcję na miesiąc, mimo że mają pełen portfel zamówień do 2022 rok .
Największy producentem stali na świecie są Chiny ze względu na dostępność rud żelaza. Produkują 130 razy więcej jak Polska i 14 razy więcej jak Rosja.

Kontenery
Chiny próbowały zdominować rynek przez dostawę gotowych produktów, ze swoich surowców w niższych cenach. Dlatego Zachód podjął działania, które spowodował wzrost ceny kontenera z 2000 USD do 11 000 USD , tak aby dostawy z Chin produktów przemysłowych ( gabarytowych ) były nieopłacalne. Ograniczono wywóz surowców wtórnych do Chin, dzięki czemu chińskie firmy przewozowe nie mają towaru na drogę powrotną i kontenery wracają na pusto. Chińczycy wysłali swoje statki z kontenerami, akurat jak zaczęły dopływać to 200 statków ( 14 % ruchu światowego, a większość ruchu z Chinami ) utknęło na Kanale Sueskim. Do tego brak przewozów w lukach bagażowych samolotów pasażerskich ( 60 % przesyłek drobnicowych) podniósł ceny przewozów kontenerowych. Jak by tego wszystkiego było mało Unia wprowadza od 1 lipca 2021 cła i VAT na wszystkie przesyłki z Chin. Teraz do kwoty 22 EUR są zwolnione, dzięki czemu cały import opiera się na sztucznym zaniżaniu wartości produktów i masowym przemycie towarów. Przy małych kwotach płatnikiem tych opłat będzie nadawca ( np. Alibaba) , który będzie to musiał pobrać od klienta. Jak widać mamy typową wojnę handlową prowadzoną przez mocarstwa. W historii takie wojny handlowe były ostatnim etapem przed wojną tradycyjną. Jednak taka wojna raczej nam nie grozi, bo dziś ważniejsza jest dominacja gospodarcza, niż przesunięcie granicy.
Polska
Globalnie Polska jako duży dostawca dla przemysłu i do tego trzeci najtańszy dostawca w Europie, może dużo zyskać dzięki przeniesieniu produkcji z Chin. Od początku roku eksport wzrósł o rekordowe 22 % !.
Przewidujemy, że ceny surowców mogą sie ustabilizować , a później spadać w 2022, choć ich ceny nigdy nie wrócą do stanu pierwotnego ze względu na masowy dodruk 30% pieniądza będącego w obiegu na świecie. Sytuacja jest trudna do przewidzenia, bo mamy do czynienia z wojną i pytanie, kto ją wygra i wytrzyma ten trudny czas. Unia na pewno się nie cofnie, a ma przewagę w postaci silnego rynku zbytu dla 500 mln ludzi.




Ceny pszenicy poszybowały. Już zdrożała mąka, za chwilę podwyżki cen pieczywa.

Rok temu, w styczniu 2020 roku, rolnicy sprzedawali pszenicę konsumpcyjną po 750 zł za tonę. Teraz za tonę takiego ziarna z dostawą do portu dostaną 1040 zł. Drożeje nie tylko pszenica konsumpcyjna, także żyto i jęczmień. Wszystko, z czego da się zrobić mąkę i kaszę. Drożeją też zboża paszowe i kukurydza.
– Dlaczego pszenica jest tak droga? – pytam Krzysztofa Gwiazdę, prezesa Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego skupiającego ok. 65 proc. rynku przemiału.
– Ona nie jest droga. Ona jest bardzo droga. I może być jeszcze droższa, zależy od tego, co w najbliższym czasie zrobi Rosja – odpowiada.
Ceny mąki. Co zrobi Rosja

Rosja, największy na świecie producent i eksporter pszenicy, właśnie wprowadza ograniczenia eksportowe. Już w grudniu władze Federacji zapowiedziały, że od połowy lutego nakładają cła eksportowe na pszenicę – 25 euro od tony (przy cenie zbytu ok. 250 euro za tonę). W ten sposób Rosjanie chcieli zdusić na rynku wewnętrznym wzrost cen. Bo zboża to produkt strategiczny dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju – to pieczywo, makarony, kasze, ale też pasza dla zwierząt, a więc i mięso. Ale mimo tych zabiegów eksport nie osłabł, dlatego od 1 marca Rosja zapowiedziała już kolejną podwyżkę ceł – do 50 euro od tony.
Sytuacja w Rosji ma bezpośredni wpływ na ceny na giełdach światowych. Do tej pory eksperci szacowali, że Rosja rzuci na światowy rynek ok. 40 -42 mln ton pszenicy. Kupują wszyscy – ale przede wszystkim Afryka północna, wschodnia i zachodnia, Indonezja, Chiny. Kupuje też Unia Europejska, bo np. Francja miała bardzo słabe zbiory w zeszłym roku – w 2019 zebrała 39 mln ton ziarna, w 2020 tylko 29 mln
Po decyzji rządu rosyjskiego o podwyżce ceł eksperci szacują, że ten kraj wyeksportuje ok. 36-37 mln ton. To znaczy, że na światowym rynku pojawi się dziura na 5-7 mln ton. Jakoś ją trzeba będzie wypełnić. I tu pojawia się polski problem. Bowiem w zeszłym roku mieliśmy bardzo udane zbiory. Wedle GUS zebraliśmy 12,1 mln ton pszenicy, wyjątkowo dużo. Przy tak udanych zbiorach cena ziarna zwykle spada. Ale nie w tym roku. W tym roku ceny zamiast w dół poszły w górę. W raportach publikowanych co tydzień przez resort rolnictwa czytamy, że obecnie cena zbóż jest o 27 proc. wyższa niż rok temu o tej porze.
Mąka ruszyła galopem

A to przekłada się na ceny mąki. Jeśli cena w porcie wynosi 1040 zł, to znaczy, że rolnik w środkowej Polsce nie sprzeda taniej niż za 990 zł (50 zł wynosi koszt dowozu do portu). Tyle musi mu zapłacić lokalny młynarz, jeśli chce mieć ziarno na mąkę.
Do tej pory ceny mąki nie nadążały za rosnącymi cenami pszenicy. Od sierpnia 2020 do stycznia 2021 zboża podrożały o ok. 35 proc. (wedle danych PZPPZM), a mąka ledwie kilkanaście, mniej niż 20 proc. To sprawia, że młynarze pracują na 1-3-proc. marży i płaczą. Udział zboża w cenie mąki stanowi ok. 80 proc. kosztów. Czyli jeśli pszenica drożeje o 10 zł na tonie, to mąka powinna zdrożeć o 8 zł. Tymczasem tak się nie działo. Ale styczeń to zmienił – od połowy tego miesiąca ceny mąki nadganiają poprzednie tygodnie.
Jeszcze w październiku kilogram mąki dla przemysłu piekarniczego kosztował 1 zł, dziś jest to 1,3 zł.
Chleb powoli drożeje

Za tym wzrostem muszą pójść w górę ceny pieczywa. Co prawda w cenie chleba koszty mąki stanowią tylko 30-40 proc., ale to „tylko” też się powinno uwidocznić.
Piotr Butka ma piekarnię w Luboniu koło Poznania. Jest też prezesem Stowarzyszenia Rzemieślników Piekarnictwa RP, a rzemieślnicze piekarnie zaspokajają ok. 60-65 proc. rynku piekarniczego. – Pieczywo pomalutku drożeje już od kilku dni. Kończą się zapasy mąki produkowanej jeszcze po starych, niższych cenach, dlatego prędzej czy później wszyscy piekarze podniosą ceny o 20-30 proc. Ceny musimy podnieść, bo poza mąką w górę idą też inne koszty produkcji chleba, choćby energia elektryczna i płace, a my z powodu pandemii sprzedajemy mniej niż zwykle pieczywa. Nie ma zbytu do restauracji, nikt nie robi wesel, nie pracują bufety szkolne – mówi Butka.
Makarony stoją
Udział mąki w kosztach produkcji makaronu wynosi ok. 60 pro
c. Makaroniarze już rok temu, kiedy mąka też drożała z powodu paniki wywołanej koronawirusem, chcieli podnieść swoje ceny i usiłowali renegocjować kontrakty z sieciami handlowymi. Nic nie ugrali, za to zostali postraszeni UOKiK-iem za spekulacje cenowe.
Dlatego teraz ceny makaronów stoją w miejscu, ale producenci są w dołkach startowych – gotowi w każdej chwili do podwyżek.
Świat gromadzi rezerwy
Marek Zientecki, właściciel firmy Agos produkującej silosy zbożowe, widzi też inną przyczynę wysokich cen zbóż. – Pandemia sprawiła, że popyt na mąkę, makarony czy kasze wzrósł, bo ludzie więcej gotują, siedząc pozamykani w domach. A jednocześnie wiele krajów uświadomiło sobie, że trzeba mieć własne rezerwy zbóż, nie można zależeć tak bardzo od importu, bo przychodzi pandemia i cykl dostaw ulega zachwianiu, a nawet zatrzymaniu. Dlatego wszędzie na świecie buduje się teraz magazyny do przechowywania zbóż i produktów zbożowych. I te magazyny wszyscy chcą teraz zapełnić. Tego nie było od czasu zakończenia II wojny światowej.
Krystyna Naszkowska2 lutego 2021 | 09:00
Link do artykułu KLIKNIJ!


























